Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji niektórych usług oraz zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Zaakceptuj pliki cookies na tej stronie
Bezpłatny Miesięcznik Nasze Miasto - Nasza Gmina - Nasz Powiat - Czerwionka-Leszczyny
Kontrast: Kontrast domyślny Kontrast czarno-biały Kontrast żółto-czarny Kontrast czarno-żółty
Czcionka:   Czcionka domyślna Czcionka średnia Czcionka duża
Nasze Miasto » Strona główna » Artykuły » Spotkanie działaczy Solidarności i prezentacja książki Henryka Śliwy

Spotkanie działaczy Solidarności i prezentacja książki Henryka Śliwy

Tagi: Wrzesień 2013,
Dodano: 10 września 2013
31 sierpnia w Izbie Tradycji KWK "Dębieńsko" w 33 -rocznice Porozumień Sierpniowych odbyło się spotkanie działaczy Solidarności gminy Czerwionka-Leszczyny z lat 1980-90 z dyrektorami kopalni z tamtego okresu. Spotkanie zostało połączone z promocją książki Henryka Śliwy "Niezłomni i zdrajcy", z której dochód w całości zostanie przeznaczony na leczenie chorej dziewczynki wychowanej w rodzinie górniczej, która pochodzi z naszego miasta – Klaudii Draga. Dystrybucja książki rozpoczęła się 2 września – data ta nie jest przypadkowa, ponieważ właśnie tego dnia 33 lata temu „wybuchł” strajk na Kopalni „Dębieńsko”. Książkę można nabyć w redakcji „Naszego Miasta”, Izbie Tradycji KWK „Dębieńsko” oraz Kościele Wolnych Chrześcijan w Palowicach.

Podczas spotkania gości przywitał Marian Wójcik gospodarz Izby Tradycji KWK „Dębieńsko”. Następnie Henryk Śliwa zaprezentował swoją książkę „Niezłomni i zdrajcy”.

- Jest to spotkanie po latach działaczy Solidarności naszej kopalni z osobami zaproszonymi. Zaprosiłem swoją żonę, której listy z okresu stanu wojennego zostały ujawnione w tej książce. – mówi Henryk Śliwa - Zaprosiłem Barbarę Wiatrak, która była przewodniczącą Solidarności lekarskiej naszej gminy a w podziemiu działała dla odnowienia Solidarności. Eugenia Wiatrak działała w Solidarności nauczycielskiej wspierała w stanie wojennym rodziny internowanych w Czerwionce. Gościmy Natalię Kuś –dyrektor Zespołu Szkół w Czerwionce-Leszczynach, . Zaprosiłem także córkę Mariolę, której listy również znalazły się w mojej książce. Mówią one wiele o tym jak stan wojenny przebiegał z punktu widzenia dzieci. Muszę przyznać, że to córka zachęciła mnie do napisania tej książki, a jej mąż Dariusz Ostafiński został jej redaktorem. Zaprosiłem również pierwszego demokratycznie wybranego Burmistrza naszej gminy- Leonarda Pióreckiego, mojego przodowego Emila Dobiasza, dyrektora kopalni Antoniego Krótkiego .Gośćmi byli również Henryk Stabla oraz Jerzy Herman. . Z przyczyn obiektywnych byli nieobecni, również zaproszeni na to spotkanie, przywódca strajku Edward Kubas, internowany Janusz Fojcik, dyrektor Marian Polus oraz działacz podziemnej Solidarności Koksowni „Dębieńsko” Zygmunt Maciejczyk. Dlatego będzie zorganizowane dla nich jeszcze jedno spotkanie. Henryk Śliwa podczas spotkania przedstawił również historię i wydarzenie, które zapoczątkowało pomysł napisania książki.

- Książka nie ukazałaby się gdyby nie było listy Wildsteina zamieszczonej w Internecie w 2005r przez jednego z redaktorów Rzeczpospolitej, który wyniósł z IPNu plik dokumentów, w którym były wymieszane nazwiska osób inwigilowanych z agentami SB i tajnymi współpracownikami SB. O tym, że moje nazwisko znalazło się na tej liście poinformował mnie Antoni Bluszcz – inżynier naszej kopalni. Dlatego wystąpiłem z wnioskiem do IPNu o to, by udostępniono mi dokumenty. Po dwóch latach (w 2007 roku) uzyskałem status pokrzywdzonego i zaproszono mnie razem z żoną do czytelni IPNu w Katowicach, gdzie mogłem zapoznać się z dokumentami. Dokumenty pierwszej Solidarności zostały zniszczone komisyjnie na kopalni. SB sądziło, że te dokumenty zostały zniszczone całkowicie, jednak po latach one w różnych miejscach się ujawniały. Część dokumentów została zawarta w mojej książce. Jest to 10% tego, co udało mi się dowiedzieć w IPN. Ujawniłem tylko te informacje, które są istotne dla działalności Solidarności na kopalni i w naszej gminie. Książka nie ukazałaby się również, gdyby Prezes IPNu nie wystąpił z wnioskiem do Prezydenta RP o nadanie mi osobiście Krzyża Wolności i Solidarności. I tak 1 października 2012 roku zostałem zaproszony z żoną do Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach, gdzie odbyło się uroczyste wręczenie odznaczenia. Uważam, że nie jest to krzyż dla mnie tylko dla całego naszego środowiska górniczego i naszej gminy, z którym miałem przyjemność współpracować. Wtedy postanowiłem, że dokumenty, które dostałem ujawnię i podzielę się z szerszym gronem odbiorców.

Jak przekonuje autor, książka została napisana na podstawie własnych doświadczeń, dokumentów prywatnego archiwum i IPNu.

- Chciałbym podziękować Henrykowi Stabli, który zasponsorował wydanie tej książki. Książka ta pozwoli na podzielenie się wiedzą historyczną i zostanie w Izbie Tradycji jako pewnego rodzaju dokument 10 lat historii naszej kopalni. Za zorganizowanie spotkania chciałbym podziękować Zbigniewowi Bińczykowi , Henrykowi Stabli oraz Franciszkowi Barakomskiemu. – mówi Henryk Śliwa - Na spotkanie zostały zaproszone osoby, które zasługują na to by ich imiona i nazwiska utrwaliły się na kartach historii jako osób szlachetnych. W książce oprócz nich wymieniłem dwa nazwiska zdrajców kopalnianej Solidarności – Wojciecha Machulika, który tak zdradził Solidarność, że nawet za pieniądze dał się internować, żeby nadawać m.in. na Tadeusza Skowrońskiego, Herberta Kaplona, Janusza Fojcika, Leszka Szysiaka czy Edwarda Kubasa. Drugim zdrajcą był wiceprzewodniczący Solidarności Stanisław Zaręba. W tych czasach było nawet tak, że niektórzy działacze Solidarności po stanie wojennym zmienili poglądy i myśmy na śląsku nazywali ich „kabociorzami”. Uważam, że takie osoby należy potępić. Moim gościem jak już wspominałem jest dyrektor ZS w Czerwionce Natalia Kuś. Mam nadzieję, że wiedza, która w tej książce jest zawarta zostanie przedstawiona i wykorzystana w nauczaniu młodzieży szkolnej.

Podczas spotkania nie zabrakło łez wzruszenia, dyskusji i wspomnień z okresu 10 lat działań Solidarności. O swoich wspomnieniach zgodził się opowiedzieć Czytelnikom „Naszego Miasta” Antoni Krótki:

- Nie wiem czy to nazwać szczęściem czy nieszczęściem, że akurat miałem okazję szefować kopalnią w tym okresie, gdy powstała pierwsza i druga Solidarność, ponieważ w tym czasie dyrektor był na urlopie. Wspomnienia raczej mam miłe, ponieważ ja w zasadzie Solidarności nie przeszkadzałem. Zadowolony jestem z zaproszenia na spotkanie z działaczami Solidarności z okazji wydania książki przez Henryka Śliwę. Szczególnie ujęły mnie miłe wspomnienia pracowników fizycznych będących działaczami Solidarności. O ile sobie przypominam to nie wszyscy obecni tutaj na spotkaniu nie zaczynali strajku. Szedłem do zjazdu na dół kiedy załoga zebrała się celem ogłoszenia strajku. Była to część załogi, wśród której poznałem p. Kubasa i Kaplona z zamiarem ogłoszenia strajku. Pamiętam również, że sekretarz Leszczyński wywodzący się z Kopalni Jastrzębie ( później Jas-Mos), będący u nas na kopalni pierwszym sekretarzem napisał pracę dyplomową „jak Krótki spowodował strajk”, co oczywiście było nieprawdą. Współpracowałem z Solidarnością, a nawet moją służbową Wołgą ich delegat jeździł do Jastrzębia. Późniejszych negocjacji z komisją zakładową Solidarności nie prowadziłem, gdyż wrócił dyrektor Polus z urlopu. Stan wojenny zastał mnie na budowie domu w Brennej. Dopiero sąsiad nas poinformował, że ogłoszono stan wojenny, wtedy jeszcze nie wierzyliśmy w to. Nigdy nie miałem problemów z działaczami Solidarności. Dzięki nim państwo Polskie jest krajem demokratycznym.

Swoimi wspomnieniami podzielił się również Henryk Stabla:

- Byłem w tym czasie członkiem kierownictwa kopalni „Dębieńsko”. Historia przyznała rację tym, którzy organizowali strajki. Myśmy może w tym okresie nie wszystko wiedzieli. Zajmowaliśmy się przede wszystkim pracą zawodową, mniej tym co działo się wokół. Po czasie wychodzą najróżniejsze dokumenty o tym jak się działo w Polsce. Gdyby nie kilku, kilkunastu a nawet tysiące odważnych to dziś najprawdopodobniej tego dobrobytu i tej Polski nie oglądalibyśmy. I za to im cześć i chwała. To, że nie wszystko się udało, nie wszystko było modelowe, jest oczywiste. Natomiast powstała przeogromna rewolucja bezkrwawa, co jest ewenementem w skali światowej. Taką rewolucję w obozie przy silnym strachu ze względu na militarnych sąsiadów trzeba uznać, że była swego rodzaju jednak bohaterstwem. Trzeba zaznaczyć, że historia przyznała tym osobom rację.

W dniu 12 lutego 1989 roku nastąpiło reaktywowanie tzw. „drugiej Solidarności” . Na ten temat informacji udzielił Franciszek Barakomski:

- W czasie gdy na kopalni „Dębieńsko" w 1980 roku rozpoczął się strajk, nie byłem jeszcze pracownikiem kopalni, ale uczęszczałem do szkoły o profilu górniczym, która funkcjonowała przy kopalni. Henryka Śliwę miałem okazję poznać w 1987 roku. Spotkanie miało miejsce na dole kopalni, gdy po roboczym spotkaniu załogi zamieniliśmy kilka zdań. W okresie późniejszym co jakiś czas spotykaliśmy się na terenie kopalni. Wszystkie te spotkania były dobrą okazją do zacieśnienia naszej znajomości, zwłaszcza, że mieliśmy wiele wspólnych tematów. Kiedyś zaprosił mnie na przygotowywane przez niego spotkanie, na którym miało dojść do reaktywowania związku zawodowego „Solidarność”. Czułem ogromną satysfakcję z faktu, iż znajdę się w gronie osób będących uczestnikami tego doniosłego wydarzenia. Wszystkich zainteresowanych przebiegiem i efektami tego spotkania zachęcam do lektury książki autorstwa Henryka Śliwy. Ze swojej strony podzielę się jednym z bardziej intensywnych wspomnień z tamtego okresu. Po wspomnianym spotkaniu, wraz z Jurkiem Kuśką zostałem wyznaczony do rozklejania na terenie kopalni komunikatów o powstaniu związku zawodowego „Solidarność” . Pracowaliśmy wtedy na nocną zmianę, więc najbardziej pasowaliśmy do tego zadania. Jurek pilnował, ja rozklejałem. Nie wiem jak on, ale ja byłem przestraszony. Mówię o towarzyszącym strachu, gdyż działaliśmy w warunkach innego niż dzisiejszy ustroju społeczno – politycznego. Choć obecnie może wydawać się to zabawne, obawy co do reperkusji podejmowanych działań towarzyszyły nam często. Na szczęście idea powołania „Solidarności” była silniejsza. Później było już łatwiej - wielu pracowników kopalni „Dębieńsko " pozytywnie odpowiedziało na zaproszenie do wstąpienia w szeregi NSZZ „Solidarność”. Nasza organizacja rosła w siłę, a z biegiem czasu stała się podmiotem, z którym należało się liczyć. Jestem dumny z przynależności do grupy inicjatorów reaktywowania tak oczekiwanego w okresie stanu wojennego związku zawodowego na KWK „ Dębieńsko ". Bardzo ważne jest dla mnie poczucie, że poprzez swoje działania wniosłem skromny wkład w budowanie wielkiej idei Solidarności.

O swoich wspomnieniach opowiedziała ówczesna działaczka „Solidarności” Barbara Wiatrak:

- Okres pierwszej „Solidarności” nazywany też „festiwalem Solidarności”, był dla wielu z nas najpiękniejszym okresem w życiu. Przez 1,5 roku byliśmy wolni w kraju totalitarnym. Stąd też masowe wstępowanie do związku,(10 mln członków) który de facto był jednocześnie ruchem narodowo-wyzwoleńczym. Tysiące działaczy różnych szczebli związku świetnie radziło sobie z nowymi obowiązkami i kontaktami z władzą. Słynna dziennikarka włoska Oriana Fallaci zapytała Lecha Wałęsę w 1980 roku, kto przeszkolił te tysiące ludzi do pracy związkowej – tak wydawało się to nieprawdopodobne. Na terenie naszej gminy najprężniej działała „Solidarność” KWK Dębieńsko, ale była też Solidarność Koksowni, Zakładów Drobiarskich i służby zdrowia, którą prowadziłam ( komisja zakładowa działała przy ZOZ Rybnik). Wszystkie te ośrodki współpracowały ze sobą wymieniając się materiałami i doświadczeniami. Ponieważ pełniłam funkcję łącznika między Komisją Zakładową a Związkiem Regionu Śląsko- Dąbrowskiego „Solidarność” miałam większy dostęp do wydawnictw związkowych. Stan wojenny brutalnie przerwał ten piękny okres. Pozostały nam kontakty, które staraliśmy się utrzymać, kolportaż wydawnictw podziemnych oraz pomoc rodzinom internowanych i represjonowanych, które często były opuszczane nawet przez bliskich krewnych. Po 1989 roku organizowaliśmy drugą „Solidarność”. Solidarność służby zdrowia ZOZ-tu Rybnik została reaktywowana w poradni Dziecięcej w Czerwionce. Zostałam przewodniczącą Komisji Zakładowej ZOZ-tu Rybnik, a następnie po podziele ZOZ Rybnik i ZOZ Czerwionka-Leszczyny, kolejnym etapem naszej działalności było założenie Komitetu Obywatelskiego w gminie i zorganizowanie pierwszych wolnych wyborów do sejmu i samorządu. W tych pierwszych wyborach nieocenioną rolę odegrali młodzi górnicy – członkowie „Solidarności”, którzy jako członkowie Komisji Wyborczych i mężowie zaufania pilnowali prawidłowego przebiegu głosowania. Obecnie nie działam w „Solidarności” ale uważam, że „Solidarność” jako typowy Związek Zawodowy ma bardzo dużo do zrobienia, głównie w walce o prawa ludzi pracy do godnego życia.

Monika Bobrzyk

 

 


 

 

 

 

 

 

Start | Wiadomości | Wydania archiwalne | Galerie | Katalog firm | Redakcja | Reklama | Współpraca | Kontakt
Liczba odsłon portalu: 3470971
studiotomcom.pl - projektowanie portali i stron www
Portal „Nasze Miasto”
jest redagowany przez Grupa RES sp. z o.o. ul. 3 Maja 1A; 44-230 Czerwionka - Leszczyny