Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji niektórych usług oraz zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Zaakceptuj pliki cookies na tej stronie
Bezpłatny Miesięcznik Nasze Miasto - Nasza Gmina - Nasz Powiat - Czerwionka-Leszczyny
Kontrast: Kontrast domyślny Kontrast czarno-biały Kontrast żółto-czarny Kontrast czarno-żółty
Czcionka:   Czcionka domyślna Czcionka średnia Czcionka duża
Nasze Miasto » Strona główna » Artykuły » DĘBIEŃSKO REAKTYWACJA – wspólny mianownik różnych spojrzeń

DĘBIEŃSKO REAKTYWACJA – wspólny mianownik różnych spojrzeń

Tagi: Nasze Miasto,
Dodano: 24 listopada 2016

DĘBIEŃSKO REAKTYWACJA
– wspólny mianownik różnych spojrzeń

Dębieńsko odżyje, przekonują nas znowu. Jak będzie tym razem i co  się o tym mówi wśród tzw. wpływowych ludzi? Sprawdźmy. Poprosiliśmy o wyrażenie swojego zdania przedstawicieli różnych opcji, różniących się zarówno pod względem wpływu na zagospodarowanie terenu kopalnianego, jak i zapatrywań politycznych na to zjawisko. O osąd podjętych prób ponownej odbudowy kopalni w Czerwionce pytamy burmistrza Wiesława Janiszewskiego (PO) i posła na Sejm RP Grzegorza Matusiaka (PiS). Co ciekawe, oba stanowiska łączy zaskakująco podobny wniosek. Jaki? Nie, nie zdradzimy – zostawiamy to Czytelnikom, którzy sami odszyfrują wspólny mianownik tych wypowiedzi.

PYT. Panie burmistrzu, proszę powiedzieć, jaki jest społeczny oddźwięk na zapowiedź ponownego uruchomienia kopalni w Czerwionce? Czy to taki sam entuzjazm mieszkańców jak niegdyś?

ODP. Od zamknięcia kopalni minęło już szesnaście lat. Przez te lata bardzo wiele się zmieniło w naszej gminie. Prawie natychmiast po likwidacji tego zakładu pracy powoływane zostały do życia nadzieje o reaktywacji „Dębieńska”, jak wiadomo, obietnice te nie doszły do skutku. Wraz z nimi plany mieszkańców i samorządowców przez kilkanaście lat zdążyły pokryć się kurzem. Trudno się więc dziwić, że sprawa kolejnych planów uruchamiania kopalni, nie budzi już takich emocji, jak kilkanaście czy kilka lat temu.

PYT. Prawie nikt dziś już nie rozpacza po tym, co się stało. Panie burmistrzu, większość nie wierzy już w możliwość „zmartwychwstania” raz zamkniętej kopalni, czy samorządowcy podzielają ten społeczny chłód, tę nieufność?

ODP. Pojawienie się nowego inwestora i kontynuacja projektu „Dębieńsko”, to dla gminy dobra wiadomość. Do tematu jednak podchodzimy znacznie ostrożniej, bogatsi o doświadczenia związane z uruchamianiem kopalni przez Karbonię. Pamiętamy rok 2011 i huczne świętowanie Barbórki, która miała stanowić symboliczne uruchomienie nowej kopalni w gminie. Inwestor zapewniał o szybkiej realizacji prac, pierwsza tona miała wyjechać z kopalni już w 2016 roku. Mieszkańcy złożyli wówczas do biura Karbonii ponad 3 tysiące podań o pracę. Tymczasem, okazało się, że budowa kopalni to proces niezwykle skomplikowany i kosztowny – dużo bardziej niż zakładał inwestor. I, aby posłużyć się obrazowym porównaniem – otwarcie kopalni, to nie otwarcie sklepu.

PYT. Czy istnieje już jakiś zarys harmonogramu, który w przybliżeniu określałby etapy i terminy prac, aż do momentu wydobycia pierwszej partii węgla? Przeciętny mieszkaniec chciałby wiedzieć więcej, samemu trudno dociec do wszystkich prawnych i organizacyjnych zawiłości. Plotek pojawia się wiele. A jak jest naprawdę?

ODP. Powiem, co usłyszeliśmy od inwestora. Kopalni nie buduje się w ciągu roku. Nowa spółka, która przejęła „Dębieńsko” daje sobie dwa lata na przygotowanie inwestycji. A po tym czasie jeszcze cztery lata do momentu rozpoczęcia fedrunku.

PYT. Panie burmistrzu, załóżmy, że działania inwestora zakończą się pełnym sukcesem. Zatem, co wiemy o korzyściach płynących z tego faktu dla samej gminy (dla budżetu gminnego, podkreślmy) i jej mieszkańców? Więcej dobrego, czy odwrotnie, więcej kłopotów przyniesie ta inwestycja? Różne są opinie w tej materii, ale co o tym myśli samorząd…

ODP. Oczywiście, z punktu widzenia mieszkańców pojawia się perspektywa nowych miejsc pracy, ale równocześnie także i obawy dotyczące skutków eksploatacji górniczej. Choć inwestor zapewnia o bezpiecznym, także dla środowiska, prowadzeniu prac. Należy, oczywiście, pamiętać o wpływach do budżetu i rozwoju miejscowości, do którego przyczynia się bez wątpienia otwarcie tak dużego zakładu pracy. Chodzi tu o rozwój nie tylko branży górniczej, ale także usługowej czy deweloperskiej. Pragnę jednak mocno podkreślić, że nasza gmina przez 16 lat nauczyła się już żyć bez kopalni, postawiliśmy na pozyskiwanie inwestorów przy węzłach autostradowych, widzimy ożywienie gospodarcze na gruntach KSSE, więc kopalnię traktujemy już nie jako być, albo nie być dla gminy, ale jako wartość dodaną.

Tyle burmistrz Wiesław Janiszewski, teraz rozmowa z posłem Matusiakiem, który – gwoli przypomnienia – jest inżynierem od zawsze związanym z górnictwem i ruchem solidarnościowym. Dał się poznać jako sprawny organizator życia społecznego w Jastrzębiu Zdroju. Ostatnio, co ważne, został członkiem sejmowej Komisji ds. Energii i Skarbu Państwa.

Pyt. – Panie Pośle, nasza rozmowa ukaże się w gazecie o lokalnym zasięgu, adresowanej głównie do mieszkańców Czerwionki-Leszczyn i miejscowości w obrębie trójkąta Rybnik-Żory-Knurów. Stąd takie, a nie inne pytanie na początek. Co Pan sądzi o nowych planach rewitalizacji nieczynnej od 16 lat kopalni „Dębieńsko?

Odp. – To na tyle złożony problem, że nie da się odpowiedzieć krótko na tak zadane pytanie. Są plany, inwestor też się pojawił, jest węgiel typu 35, a więc taki, który ma zbyt i to w zasadzie wszystko, co wiemy na dziś. Sam fakt zainteresowania się polsko-australijskiej firmy złożami węgla koksującego niczego jeszcze nie przesądza. Wywodzę się ze środowiska górniczego, tematyka tej branży jest mi dobrze znana i jak żadna inna leży mi na sercu. Powiem panu, że losy zamkniętych kopalń, które nadal kogoś interesują śledzę ze zdwojoną uwagą. Biorę w takich sytuacjach pod uwagę wszelkie okoliczności i analizuję wszystkie możliwe do przewidzenia skutki.

Pyt. – W Pana odpowiedzi więcej widać spokojnego wyrachowania, a mniej emocji…

Odp. – (uśmiech) …Czyż nie na tym polega obiektywna ocena sytuacji? Staram się we wszystkim zachowywać obiektywizm i dystans. Obaj wiemy, że to nie pierwsze podejście do odbudowy „Dębieńska”. Nadmierne emocje w tej kwestii są naprawdę niepotrzebne. Patrzmy raczej na takie zjawiska przez pryzmat ekonomii i realnych oczekiwań.

Pyt. – Zagraniczny inwestor z całą pewnością kieruje się rachunkiem ekonomicznym, złudzeń nikt nie ma. Ale posiadający polityczne umocowanie Prawa i Sprawiedliwości rząd z pewnością ma swoją własną wypracowaną koncepcję na górnictwo i takie m.in. zjawiska, jak ponawiane próby rewitalizacji nieczynnych kopalń. Zgadza się, Panie Pośle?

Odp. – Zgadza się, rzeczywiście mamy swoje koncepcje i plany. Ale powtórzę raz jeszcze, problem jest wyjątkowo złożony. Nie wolno zapominać, że w ciągu kilku ostatnich lat branża górnicza była fatalnie zarządzana, zwłaszcza na Śląsku. Co gorsza, zmarnowano autentyczną szansę na jego rozwój, bo nie zdołano wykorzystać okresu dobrej koniunktury na węgiel. A jak mówią sportowcy – zaprzepaszczone okazje się mszczą. Bez inwestycji kopalnie popadły w jeszcze większą niemoc.
Sejmowa Komisja do spraw Energii i Skarbu Państwa, w której od września bieżącego roku mam zaszczyt pracować, stara się usilnie unormować rozchwiany sektor górniczy. Zanim zajmiemy się na dobre takimi sprawami, jak interesujące pana pokłady węgla w Czerwionce, pokonać musimy ogrom bieżących zewnętrznych i wewnętrznych trudności dotyczących całej branży. Pracujemy w niesamowitym napięciu, w stanie wyższej konieczności, nie myśląc na razie o rozwoju, ale o tym, co zrobić, żeby wyrwać polskie górnictwo z wieloletnich zaniedbań, ułomności i niedomagań gospodarczych.
Powiem panu, ani sięganie po węgiel z nieczynnych kopalń, ani społeczne apele i inne szlachetne akcje, ani też wzrost cen węgla nie gwarantują, że branża wkrótce samodzielnie wyjdzie na prostą.

Pyt. – Polska stoi przed dalece ważniejszymi wyzwaniami niż przywrócenie życia wygasłej przed laty kopalni, rozumiem. Czy dynamiczne przeobrażenia w sektorze, które czas jakiś jeszcze potrwają, są rzeczywiście nam wszystkim potrzebne? Czy górnicza brać ma wystarczająco dużo zrozumienia dla waszych koncepcji, by spokojnie doczekać końca reform?

Odp. – Pokrętne pytanie. (po chwili namysłu) Pyta pan, czy zmiany w górnictwie idą w dobrą stronę, odpowiadam Czytelnikom waszej gazety, wśród których zapewne są też górnicy: tak, idziemy w dobrym kierunku. Rząd RP, posłowie PiS, a ujmując rzecz bardziej esencjonalnie, wspomniana Komisja do spraw Energii i Skarbu Państwa robi naprawdę wszystko, aby dumne polskie górnictwo funkcjonowało w zgodzie z ekonomią i zgodnie ze społecznym oczekiwaniem. Powtarzam, trzeba ten sektor najpierw podnieść z kolan, a dopiero później uczynić zeń stabilny element krajowej gospodarki. Dla kogo to robimy? Właśnie dla górniczych rodzin, o których cierpliwość pan się niepotrzebnie martwi. Nasze działania muszą być szybsze od społecznego zniecierpliwienia, to oczywiste. Mam taki news z ostatnich tygodni, otóż minister Krzysztof Tchórzewski i jego zastępca Grzegorz Tobiszowski wywalczyli dodatkowe 4 miliardy złotych na osłony dla pracowników, którzy odejdą z kopalń w ramach restrukturyzacji. Ministerstwo widzi także potrzebę wdrażania nowych technologii, popiera innowacyjność, pomaga lokalnym społecznościom i samorządom, które mają swoje problemy z powodu górnictwa…

Pyt. – Jakie problemy ma Pan na myśli?

Odp. – Na przykład natury społecznej, fiskalnej i dochodowej, czy ekologicznej, o takich uciążliwościach myślę w tej chwili.

Pyt. – Jakieś szczegóły, Panie Pośle?

Odp. – Proszę bardzo. Tam, gdzie kopalnie zmuszone będą ograniczać działalność pojawią się problemy społeczne. Nie chodzi wyłącznie o redukcję zatrudnienia i nieuchronną zmianę pracodawcy, myślę też o szkodach górniczych, które zawsze generują społeczne niezadowolenie. Ograniczenie ilości zakładów wydobywczych przyniesie ograniczone wpływy do kas miejskich i gminnych z tytułu działalności górniczej. A problemy ekologiczne? Przyroda swoje wycierpiała i to rzuca się w oczy najbardziej. Wystarczy się rozejrzeć, by zauważyć rozlewiska, zapadliska, wysypiska itd., itp. Wszystkie te negatywne skutki trzeba minimalizować. I nad tym też pracujemy.

Pyt. – Panie Pośle, co do społecznych tematów, to przeoczyliśmy…

Odp. – (z uśmiechem) …Proszę pana, może w tej rozmowie rzeczywiście coś przeoczyliśmy, sprawdźmy. Chodzi panu zapewne o deputaty, prawda? Już niedługo przedstawiona będzie rządowa propozycja rozwiązania kwestii deputatów dla górniczych emerytów. Nowa ustawa zagwarantuje ich wypłatę. Powoli wszystkim się zajmiemy, pracy mamy sporo. Przekonany jestem, że prędzej czy później każdy zaniedbany i niełatwy temat okołogórniczy znajdzie swoje rozwiązanie.

Pyt. – To ostatnie zdanie, stanowić może zgrabną puentę naszej rozmowy. Co Pan Poseł na to?

Odp. – Liczyłem na inny finał (śmiech!). Koniecznie muszę dodać, że moje działania na rzecz górnictwa są de facto działaniami dla dobra wszystkich związanych z górnictwem ludzi. Górnictwo samo w sobie nie jest celem, jest ono tylko środkiem do relatywnie dostatniego, godnego życia rodzin wiążących swoją codzienność z pracą na kopalni.
Co do rewitalizacji „Dębieńska – mamy zbyt wiele niewiadomych w tym równaniu. Przykładowo, słyszymy, że nie będzie to konkurencja dla Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Skąd to przekonanie? Kto wie, jak za kilka lat wyglądać będzie rynek węgla? W JSW też pracują ludzie, którzy obawiają się o swoją przyszłość i nie sądzę, by ochoczo kibicowali powstawaniu nowego konkurenta. Mylą się też ci, którzy liczą na zatrudnienie na poziomie zbliżonym do szacunków poprzedniego inwestora. Wtedy mówiło się o 3 tysiącach miejsc pracy, obecny inwestor ostrożnie zapowiada, że zatrudni nie więcej jak tysiąc osób. Niejasna jest też kwestia powiązań kopalni z SRK oraz wydłużenia ważności koncesji na wydobycie. Znaków zapytania jest więcej.

Pyt. – Co w tym wszystkim jest najważniejsze?

Odp. – Najważniejsza będzie pełna akceptacja reanimowania „Dębieńska” przez lokalne środowiska, przez mieszkańców miasta i gminy. Ktoś musi też przekonać samorządowców, że istnieją mocne ekonomiczne i społeczne argumenty uzasadniające to przedsięwzięcie. To się może udać, uważam. Pod warunkiem, że władze samorządowe wsparte opinią publiczną wykażą potrzebną otwartość i gotowość do współpracy z nowym inwestorem.

Pyt. – Bardzo dziękuję za rozmowę i za jej podsumowanie, Panie Pośle.

Odp. – I ja dziękuję. Czytelnikom waszej gazety proszę przekazać pozdrowienia!

Komentarz na koniec – tym wspólnym mianownikiem, o którym była mowa na początku, jest oczywiście chłodna ocena i dystans obu panów do planów przywrócenia życia naszej kopalni. Dystans, który podziela większość z nas, trzeba dodać.
Józef Kula

Start | Wiadomości | Wydania archiwalne | Galerie | Katalog firm | Redakcja | Reklama | Współpraca | Kontakt
Liczba odsłon portalu: 3150923
studiotomcom.pl - projektowanie portali i stron www
Portal „Nasze Miasto”
jest redagowany przez Grupa RES sp. z o.o. ul. 3 Maja 1A; 44-230 Czerwionka - Leszczyny