Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji niektórych usług oraz zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Zaakceptuj pliki cookies na tej stronie
Bezpłatny Miesięcznik Nasze Miasto - Nasza Gmina - Nasz Powiat - Czerwionka-Leszczyny
Kontrast: Kontrast domyślny Kontrast czarno-biały Kontrast żółto-czarny Kontrast czarno-żółty
Czcionka:   Czcionka domyślna Czcionka średnia Czcionka duża
Nasze Miasto » Strona główna » Artykuły » Kącik Swatki

Kącik Swatki

Tagi: Nasze Miasto,
Dodano: 28 listopada 2016

Kącik Swatki powstał na potrzeby wszystkich samotnych czytelników Naszego Miasta, jak również dla tych z Was, których interesują relacje damsko-męskie, pomysły na chwile we dwoje, historie z życia wzięte… Gorąco zachęcam do zadawania pytań dotyczących artykułu, samotności, życia codziennego na skrzynkę e-mail: k.swatki@op.pl lub w formie tradycyjnego listu w siedzibie redakcji z dopiskiem „Kącik Swatki”. Z miłą chęcią odpowiem na nurtujące Was pytania. Spośród nadesłanych listów, co miesiąc wybiorę jeden i nagrodzę upominkiem.
Anna Guzior-Rutyna


Szanowna Swatko
Nie wiem od czego zacząć. Mam 70 lat, jestem wdową od niespełna 5 lat. Mąż przegrał walkę z rakiem płuc w zaledwie 3 miesiące… Taki silny mężczyzna, a pod koniec choroby bezbronny jak dziecko w kołysce. Kochałam go i czułam się kochana. To była miłość od pierwszego wejrzenia, po dwóch miesiącach od poznania mi się oświadczył, a po roku zostałam już jego żoną. Byliśmy modelowym małżeństwem, taka para gołąbków, wszędzie razem. On zarabiał, ja opiekowałam się trójką naszych dzieci. Czułam się spełniona. Byliśmy szczęśliwi, dzieci wyfrunęły z domu, doczekaliśmy się pięcioro cudownych wnuków i jednej prześlicznej wnuczki. Mąż przeszedł na emeryturę, a że dorobił się dosyć wysokiej, to mogliśmy sobie pozwolić na dostatnie życie i realizację marzeń. Zwiedziliśmy Polskę wzdłuż i wszerz, część Europy i odrobinę reszty świata. Cieszyliśmy się jesienią życia. Żyłam jak we śnie, aż pewnego dnia obudził mnie koszmar. Wszystko pamiętam jak przez mgłę, diagnoza, leczenie. Nie było dla niego ratunku, rak rozsiał się po całym organizmie. Na pogrzeb nafaszerowali mnie środkami na uspokojenie, byłam jak w transie, wszystkie sprawy wzięła na siebie córka, ja nie byłam wstanie wybrać trumny, a co dopiero zaprosić kogokolwiek na pogrzeb. W pewnym sensie umarłam razem z nim. Przestałam wychodzić, zamknęłam się w czterech ścianach, nie chciałam nikogo widywać. Dzieci zapraszały mnie do siebie, pozostała rodzina również. Odmawiałam. Wszystko przypominało mi męża. Najgorsze były święta, puste miejsce przy stole, wspomnienie prezentów, którymi zawsze potrafił mnie zaskoczyć, opłatek. W pierwszym roku po jego śmierci zgodziłam się spędzić Wigilię w gronie najbliższych, która okazała się katastrofą. Rozpłakałam się i zepsułam wszystkim święta. Na następne wyjechałam na zagraniczną wycieczkę i tak robię co rok. Uciekam od bólu, uciekam od wszystkiego co przypomina mi poprzednie życie. Czuję się jak tchórz, ale nie mogę inaczej. Droga Swatko, opisałam ci to wszystko dlatego, że od jakiegoś czasu zaczęłam odczuwać ogromną samotność. Zasypiam przy zaświeconej lampce, włóczę się po mieście bez celu, codziennie chodzę na cmentarz. Nie mam do kogo buzi otworzyć. Jestem świadoma, że sama sobie jestem winna. Odsunęłam wszystkich od siebie, nie mam koleżanek, przyjaciół, a nie chcę być ciężarem dla dzieci, oni mają swoje życie. Nie jestem również gotowa na nowy związek, nie dam rady być z kim innym w dosłownym tego znaczeniu, ale mogłabym zaprzyjaźnić się z innym mężczyzną, pojechać gdzieś, wypić kawę. Chciałabym poznać taką przyjaciółkę od serca, może wdowę, którą spotkał podobny los? Proszę doradź mi, co mam zrobić.
Władysława z Czerwionki-Leszczyn

Droga Władysławo
Do naszej redakcji przyszło wiele listów. Z mniejszymi lub większymi problemami. Oczywiście na wszystkie postaram się odpowiedzieć. Wybrałam twój, bo czytając go, miałam ciarki na skórze. Doskonale rozumiem twoją sytuację. Jestem Swatką, a więc na co dzień słyszę podobne historie kobiet, które nie są jeszcze, a może nawet nigdy nie będą gotowe na nowy związek. Za to, tak jak Ty, pragną przyjaźni, powrotu do społeczeństwa, męskiego towarzystwa. Daleka jestem również od oceniania twojego postępowania względem twoich bliskich, robiłaś co musiałaś i co dyktowało Ci serce. Każdy musi przeżyć swój ból, na swój własny sposób. Najważniejsze, że potrafisz się sama przed sobą przyznać i wyciągnąć z tego wnioski. Teraz nadeszła pora, aby zawalczyć trochę o siebie. Zrób pierwszy krok, zacznij więcej czasu spędzać z dziećmi. Od czasu do czasu zaproś ich na obiad. Zaopiekuj się wnukami. Przyjaźń i nowi znajomi też nie spadną Ci z nieba. Zapisz się na Uniwersytet III Wieku lub któreś z kół emerytów. Zapraszam również do Centrum Zapoznawczego Zolyty na Wieczorki Taneczno-Zapoznawcze. W każdym z wymienionych miejsc masz szansę poznać nowych znajomych, a może i przyjaciół? Nie byłabym sobą gdybym nie dodała czegoś od siebie. W nagrodę, że podzieliłaś się ze mną swoimi bolączkami, mam dla Ciebie zaproszenie na Wieczorek Taneczno-Zapoznawczy już 16 listopada do Rybnika lub 30 listopada do Czerwionki oraz Zolytowy Poradnik Randkowy.
Pozdrawiam Cieplutko
Anna Guzior-Rutyna

 

 

 

Ambitny Marek

Życie nie zawsze jest takie jakby się chciało. U Marka to nie obowiązywało. Od najmłodszych lat, wiedział czego chce i zmierzał do określonego celu. Ukończył szkołę podstawową, średnią z wyróżnieniem, studia na kilku kierunkach, dokształcał się, kończył kolejne kursy. W wieku 39 lat osiągnął prawie wszystko. Kierownicze stanowisko, nowy samochód, duży dom w mieście, kilka mieszkań, domek w górach, zwiedził połowę świata. Był dumny z własnych dokonań. Wypady z kumplami na piwo, kobiety na jedną noc bez zobowiązań,do czasu, aż zrozumiał, że nic go nie cieszy i jest zupełnie sam (rodziców stracił rok wcześniej w wypadku samochodowym). Gdyby zachorował, to nawet pies z kulawą nogą nie zainteresowałby się nim. Z pewnością ktoś kupiłby mu leki, lekarz przyjechałby na prywatną wizytę do domu, pani Agnieszka (którą zatrudniał od lat) ugotowałaby mu rosół i zmieniła pościel, pracownicy z firmy zadzwoniliby z fałszywą troską o jego zdrowie. Ale kto zadbałby o niego tak naprawdę? Przed kim byłby zwyczajnym Markiem, a nie panem prezesem???

 

Istnieje milion powodów, dla których ludzie podejmują decyzję o byciu Singlem. Część z nich wychodzi z założenia, że jest to lepsze niż życie w toksycznym związku, pełnym bólu i rozczarowań, inni z lęku przed nieszczęśliwą miłością, ograniczoną wolnością, biedą, odrzuceniem. Niezaprzeczalnie, człowiek jest tylko człowiekiem, stworzeniem z krwi i kości, oraz z sercem, które pragnie kochać. Posiada również rozum, który czasami tłumi naturalną potrzebę kochania,w ten oto sposób Singiel wpada w pułapkę zwaną samotnością.

Anna Guzior-Rutyna

 

 


 

 

 

 

 

 

Start | Wiadomości | Wydania archiwalne | Galerie | Katalog firm | Redakcja | Reklama | Współpraca | Kontakt
Liczba odsłon portalu: 3448380
studiotomcom.pl - projektowanie portali i stron www
Portal „Nasze Miasto”
jest redagowany przez Grupa RES sp. z o.o. ul. 3 Maja 1A; 44-230 Czerwionka - Leszczyny