Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji niektórych usług oraz zgodnie z Polityką Plików Cookies.
Możesz w każdej chwili określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.
Zaakceptuj pliki cookies na tej stronie
Bezpłatny Miesięcznik Nasze Miasto - Nasza Gmina - Nasz Powiat - Czerwionka-Leszczyny
Kontrast: Kontrast domyślny Kontrast czarno-biały Kontrast żółto-czarny Kontrast czarno-żółty
Czcionka:   Czcionka domyślna Czcionka średnia Czcionka duża
Nasze Miasto » Strona główna » Artykuły » Alkoholizm – choroba zakłamania, ciała, duszy i umysłu…

Alkoholizm – choroba zakłamania, ciała, duszy i umysłu…

Problem z alkoholem jest coraz częstszym zjawiskiem, które przyczynia się do wielu problemów społecznych oraz zdrowotnych. Chorobie alkoholowej przeciwdziałają różnego rodzaju kluby i stowarzyszenia. Na terenie Czerwionki-Leszczyn istnieją dwie grupy AA – w Leszczynach przy Parafii pw. św. Andrzeja Boboli i Parafii Najświętszego SercaPana Jezusa w Czerwionce. Na temat działalności grupy Anonimowych Alkoholików opowiedzieli jej członkowie. Na ich prośbę zmieniliśmy im imiona.

Historia Wspólnoty AA sięga roku 1935. Została ona założona w Stanach Zjednoczonych. Zauważono wtedy, że szczera, uczciwa rozmowa może przyczynić się do wyleczenia z choroby alkoholowej. Popularność Wspólnota AA zyskała po wydaniu książki „Anonimowi Alkoholicy”. Od tego momentu Wspólnoty zaczęły się rozprzestrzeniać.

Mityngi rozprzestrzeniły się praktycznie na całym świecie. Jest około 200 krajów, gdzie działają wspólnoty. W Polsce jest ponad 2000 grup zrzeszonych w 13 regionach. Każdego dnia na świecie jest ok. 2 mln alkoholików na mityngach. – mówi Marcin członek Wspólnoty AA – My jako wspólnota AA mamy swoją literaturę, własne struktury. Nie jesteśmy organizacją, ale jesteśmy zorganizowani. Mamy własny program – 12 kroków i 12 tradycji dla rozwoju osobistego, według których wspólnota funkcjonuje. Nikt z nas nie może za to wziąć pieniędzy. Ktoś kiedyś poświęcił komuś czas i ta osoba musi przekazać tę wiedzę następnej osobie. Jest to najlepszy sposób na wytrwanie w trzeźwości. Na naszym terenie organizowany jest praktycznie każdego dnia mityng. Jeśli ktoś jest w takim stanie, że nie wie co z sobą zrobić, a myśli krążą żeby się napić, to może skorzystać każdego dnia z mityngu. Jesteśmy na mityngach na terenie powiatu rybnickiego, ale również możemy być we wszystkich miejscowościach w kraju jak i za granicą. Członkowie wspólnoty sami określają gdzie chcą być, nikt nie decyduje za nich.

Wspólnota posiada 12 tradycji oraz 12 kroków, które wiodą do trzeźwości.

12 tradycji zostało zapisanych na bazie doświadczeń, przez wiele lat popełnianych błędów i wyciągniętych z nich wniosków. Pierwsza tradycja mówi o jedności, ponieważ każdy alkoholik działający w pojedynkę nie poradzi sobie i w efekcie zapije się na śmierć. Jedyną karą za niestosowanie zasad, nie pójście drogą tego programu jest zapicie. Alkoholik ma kontrolę nad swoim życiem do momentu sięgnięcia po pierwszy kieliszek. Alkoholik jest ostatnią osobą, która dostrzega konsekwencje swojego picia. Wszyscy dokoła cierpią, a on uważa ze sobie w życiu poradzi. To jest właśnie taki paradoks, że nie ten ostatni kieliszek, nie lampka szampana w sylwestra zaszkodziła, ale ten pierwszy kieliszek, który uruchamia coś, co wiecznie mówi „mało”. Alkoholik myśli: „jeszcze jeden kieliszek, będę się lepiej czuł, będę wspaniały, mądrzejszy, będę brylował w towarzystwie”- chociaż nie umie się utrzymać na własnych nogach. Wcześniej nie wyobrażałem sobie życia bez alkoholu. Zrozumiałem, że dla alkoholika jeden kieliszek to za dużo, a sto za mało. Paradoksem tej choroby jest również to, że pije jedna osoba, a cierpi z tego powodu cała rodzina.

Dopóki problem nie wyjdzie na wierzch i nikt nie nazwie tego po imieniu, że jest chory, to nie ma szans na wyleczenie. – mówi Tomasz członek Wspólnoty AA – Dla mnie jest to choroba umysłu, ciała i ducha. Na tych trzech sferach musimy podjąć leczenie, ale najpierw alkoholik musi przyznać się do swej bezsilności względem alkoholu.

Podczas spotkań w danym miesiącu uczestnicy dzielą się doświadczeniem w jednym z dwunastu określonych krokach.

- Teraz jest grudzień – dwunasty miesiąc i wtedy omawiamy krok 12. Mówi on o przebudzeniu duchowym. W rezultacie tych kroków, staraliśmy się nieść przesłanie innym alkoholikom i stosować te zasady we wszystkich naszych poczynaniach. Następnie w miesiącu styczniu- krok pierwszy mówi o tym, że jesteśmy bezsilni wobec alkoholu i nie kierujemy własnym życiem. Najpierw aby rozpocząć zdrowienie musiałem, ale także chciałem się przyznać do tego, bo miałem dość picia i wystarczająco sił, ale nie wiedziałem jak to zrobić. Dopiero Wspólnota AA, moi przyjaciele i koledzy podzielili się ze mną tym doświadczeniem, uświadomili, że mogę nie pić. Mityng trwa przeważnie dwie godziny. Można na nim spotkać bardziej doświadczonych alkoholików, którzy są gotowi pomóc tym, którzy przychodzą pierwszy raz. Nikt nie pyta kim jesteś, skąd przyszedłeś, czym się zajmujesz. Na mityngu wszyscy jesteśmy równi, jest to najbardziej demokratyczna choroba, która dotyka zarówno urzędników, osoby duchowne, pracodawców, pracowników oraz osoby bezrobotne. Przychodząc do wspólnoty AA miałem stereotyp alkoholika – brudny, zapity itd. Jednak przekonałem się, że nie jest tak jak myślałem. Alkoholicy są normalnymi ludźmi.

Najważniejszym celem Wspólnot AA jest niesienie pomocy alkoholikom. Wspólnota podejmuje działania mające na celu przyciągnięcie do grupy alkoholików i ich wyzdrowienie. Nie przyjmują żadnych dotacji z zewnątrz, wszystkie pieniądze pochodzą z datków członków.

Ja jako alkoholik myślałem, że mi się wszystko należy, dlatego AA uczy odpowiedzialności. Jeśli chce się uczestniczyć w spotkaniach i napić herbaty na mityngu to trzeba dać na to pieniądze, musi być ktoś kto będzie za to odpowiedzialny, ktoś kto otworzy salę, kupi kawę czy herbatę. Musimy zadbać także o miejsce spotkań. Najwięcej grup w Polsce jest przy kościołach. Należało nawiązać współpracę z duchownymi i wypracować zaufanie. Wiadomo, że alkoholik, który przychodzi pierwszy raz na mityng nie do końca wzbudza zaufanie. Ale my się tym nie zajmujemy czy jest wiarygodny czy nie – najważniejsze, że przyszedł. Ważne jest to, żeby wzbudzić nadzieję, wiarę, że jest szansa dla nich. Ludzie, którzy uczestniczą w spotkaniach od roku lub kilku lat nie piją i nauczyli się, że nie pijąc też można żyć szczęśliwie. Ja kiedyś nie widziałem żadnej szansy, żeby żyć bez alkoholu. Gdziekolwiek poszedłem był na stole alkohol. Trzeba nauczyć się jak sobie z tym radzić, ale żeby sobie radzić trzeba wytyczyć cel w życiu. Moim celem było jak zorganizować pieniądze na alkohol, dobrze się zabawić, jak załagodzić sytuację z żoną, dziećmi czy kierownikiem w pracy. I później znowu to niszczyłem. AA ofiaruje coś więcej – bezinteresowną przyjaźń, pomoc i możliwość uczenia się od innych radzenia w swoim życiu. Przychodząc do AA wybieramy osobę tzw. sponsora spośród doświadczonych ludzi. Sponsor prowadzi tę osobę przez pewien okres, do momentu akceptacji choroby. Później ta osoba musi poszukać kogoś innego, komu przekaże tę wiedzę, którą zdobyła i to jest najwspanialsze. Każdy kto przyjdzie na mityng nic nie musi, nie jest do niczego zmuszany – może przyjść kiedy chce i wyjść w każdej chwili. Jedynym warunkiem jest chęć zaprzestania picia.

Mityng prowadzi jeden z członków. Podczas spotkań wyłania się z grupy osobę, która będzie prowadzić kolejne spotkanie. - Na spotkaniach czytamy preambułę, kim są Anonimowi Alkoholicy – 12 kroków, na których opiera się program zdrowienia, następnie prowadzący mityng zadaje pytania.

Wszyscy przejmują odpowiedzialność za to, żeby grupa przetrwała.

- Ten przeskok z „dna” do tego, że dziś mogę być szanowanym pracownikiem, sąsiadem jest najważniejszy. Ale najistotniejsze jest to, że dostałem tę nadzieję, że mogę zmienić swoje życie na lepsze. Alkoholik pijący ma kilka wyjść – pić dalej i zapić się na śmierć, wybrać trzeźwe życie poprzez mityngi, znaleźć się w szpitalu psychiatrycznym lub w więzieniu. Myśmy wybrali to drugie rozwiązanie – drogę ku trzeźwości. Druga nazwa tej choroby to choroba zakłamania: „wszyscy są winni, ale nie ja”, dopóki się nie przyznam, że jestem chory na chorobę alkoholową, nie wyleczę się. Program 12 kroków polega na uczciwości i przede wszystkim pokorze, przekazaniu następnym tego, co się udało osiągnąć.

Alkoholik, który przychodzi na spotkania, ma wokół siebie zgliszcza, ruinę swojego życia i na tej ruinie musi coś wybudować. Na początku informacja, że są inni ludzi, którzy sobie radzą i budują na tych zgliszczach szczęśliwe życie jest bodźcem do tego, by dać sobie szansę i też spróbuje naprawić swoje życie. Nie wszystkim się to udaje. W pierwszym kroku muszę zobaczyć skutki swojego picia. Tylko ból z powodu tego, że widziałem swoje małe dzieci jak cierpiały, żonę, która była u kresu wytrzymałości i bezradności w stosunku do mnie, sprawił, że postanowiłem to zmienić. Ale nie wiedziałem jak. Drugi krok programu mówi o znalezieniu większej siły, grupy osób, która chodziła na mityngi i była namacalnym przykładem, że może się udać i że warto próbować. Wybrałem sponsora (sponsor w ich języku oznacza osobę opiekująca się alkoholikiem), który pokazał mi dalszy kierunek. Tylko drugiemu alkoholikowi mogę zaufać i opowiedzieć o wszystkich moich problemach. Trzeci krok mówi o Bogu, uwierzyłem, że to co dzieje się w moim życiu nie jest przypadkiem i że Bóg jakkolwiek go pojmujemy pomaga mi. Znalazłem się w takich sytuacjach, że cudem jest to, że jeszcze żyję i mam rodzinę. W tym kroku prześwietliłem moje życie i poznałem siebie. Zacząłem naprawiać samego siebie i to co było we mnie złe. Następnie przyglądałem się swoim wadom, swoim brakom w życiu, np. niewypełnianiu obowiązków jako ojciec i mąż. Stworzyłem listę osób, które skrzywdziłem. Jestem również zobowiązany naprawić w miarę możliwości krzywdy, które wyrządziłem. Ostatni krok mówi o duchowości – przemianie samego siebie w lepszego człowieka, przebudzeniu duchowym, zmianie życia i obowiązku niesienia posłania innym ludziom.

– Oprócz „typowych” alkoholików są jeszcze osoby, które nie upijają się, ale piją codziennie np. dwa piwa. Nie każdy musi chodzić po knajpach, upijać się, żeby być alkoholikiem. Jeśli ktoś ma wątpliwości, zawsze może przyjść na nasze mityngi otwarte, które skierowane są dla wszystkich.

Mityng zamknięty skierowany jest tylko dla alkoholików. Na mityng otwarty przychodzą różne osoby, rodziny alkoholików, profesjonaliści, czy osoby zainteresowane.

Pewnego dnia po ciągu alkoholowym i związanym z tym bankructwem zrozumiałem co stało się z moim życiem. Widziałem moją żonę, dzieci jak cierpią i zrozumiałem, że jest to moja wina. Chciałem popełnić samobójstwo, ale nie udało się. Wtedy postanowiłem zrobić coś ze swoim życiem. Zgłosiłem się do przychodni, gdzie dostałem kartkę z adresem grupy Anonimowych Alkoholików z informacją, że tam spotykają się tacy sami ludzie jak ja, ale oni nawzajem pomagają sobie nie pić. Kiedy poszedłem tam pierwszy raz, była to największa dla mnie kara, żeby przejść przez te drzwi. Przełamałem się, wszedłem do środka i zauważyłem, że są tam faktycznie tacy sami ludzie jak ja. Zostałem tam do dnia dzisiejszego. Nie wyobrażam sobie, żebym kiedyś powiedział, że jestem zdrowy i przestanę chodzić na mityngi. Będę na nie chodził do końca życia. Zapragnąłem żyć bez alkoholu. Zapragnąłem żyć i mieć to, co mają inni – być uczciwy, prawdomówny, punktualny – mówi Tomasz.

Ja nie musiałem stracić wszystkiego, całego majątku, domu, rodziny, by zrozumieć, że jestem alkoholikiem. U mnie po alkoholu zmieniało się zachowanie, odzywała się inna tożsamość. Dostałem tę łaskę, by zrozumieć, że jestem chory. Piłem dużo, było to przed 17 laty. Pewnego dnia po imprezie u kolegi, dowiedziałem się, że on nie żyje, lekarze stwierdzili u niego niewydolność serca. Wtedy wstąpił we mnie strach, że jak dalej będę pić to się wykończę. Udałem się do przychodni, dostałem karteczkę z adresem, gdzie są mityngi. Tam dostałem nadzieję. AA dało mi nadzieję, że mogę żyć inaczej. Wcześniej nie potrafiłem żyć bez alkoholu. Powiedziałem sobie, że zrobię wszystko, żeby nie sięgać po alkohol. Chciałem żyć godnie, zgodnie z swoim sumieniem, wartościami. Musiałem zmienić swoje patrzenie na świat. Zrozumieć, że to ja ponoszę odpowiedzialność za swoje życie. Jestem szczęśliwy, że mogę z godnością spojrzeć innym w oczy, bo pamiętam co robiłem, gdzie byłem i z kim rozmawiałem, a przedtem wstydziłem się samego siebie. – podsumował Marcin.

Jeśli masz problem z alkoholem – przyjdź na spotkanie lub skontaktuj się z Ośrodkiem Terapii Uzależnień, Rybnik ul. Mikołowska96 (32 42 22 070).

Start | Wiadomości | Wydania archiwalne | Galerie | Katalog firm | Redakcja | Reklama | Współpraca | Kontakt
Liczba odsłon portalu: 3150321
studiotomcom.pl - projektowanie portali i stron www
Portal „Nasze Miasto”
jest redagowany przez Grupa RES sp. z o.o. ul. 3 Maja 1A; 44-230 Czerwionka - Leszczyny